Nowością na rynku płatniczym, są elektroniczne karty zbliżeniowe. Nie trzeba już przeciągać karty przez pasek magnetyczny, co wyeliminuje skimming, czyli kradzież danych z kart kredytowych, za pomocą zainstalowanych na tych urządzeniach pirackich urządzeń, służących do kradzieży tych danych, co uważane jest za niewątpliwą zaletę elektronicznych kart zbliżeniowych. Zdecydowanie na minus, jest jednak w wielu przypadkach, brak konieczności podawania numeru PIN tej karty. Podchodzisz, zbliżasz kartę do czytnika i załatwione. Cóż wtedy gdy ktoś nam taką kartę ukradnie? Domyślam się że równie łatwo jest taką kartę zablokować dzwoniąc pod numer infolinii, lecz w tym czasie, ktoś może już dokonać zakupów na nasze konto. Elektronika jak wszystko, lubi się również psuć. Dawniej, potrzebna była gotówka, która do dzisiaj, jest po prostu najpewniejszym, choć niebezpiecznym środkiem płatniczym. Złodzieje zawsze znajdą sposób na wszystko. Potrafią otworzyć każdy samochód wyłapując drogą radiową kod nadajnika. Samochód, którego teoretycznie nie sposób otworzyć bez dyskietki klucza. Kiedy więc elektroniczni złodzieje opatentują sposób na wyłapywanie transakcji przeprowadzanych drogą zbliżeniową? Myślę że to kwestia czasu i póki co, lepiej nie zaopatrywać się w tego typu nowinki, dopóki system ten, nie zostanie dokładnie zabezpieczony.