Branża muzyczna rządzi się swoimi prawami o czym wie każdy producent posiadający własne studio nagrań. Mówi się że to bardzo drogie hobby i wiele w tym prawdy, pod warunkiem że chcemy posiadać coś więcej, niż standardowe studio. W dzisiejszych czasach, wszystko wypiera elektronika, jednak nie wszędzie można ją zastosować. Nic bowiem, nie zastąpi brzmienia tradycyjnej lampy która stanowi końcówkę mocy, każdego, nawet najnowocześniejszego scenicznego wzmacniacza, które potocznie nazywamy „piecami”. Układy elektroniczne, mogą bowiem zastąpić klasyczny przedwzmacniacz, mogą zastąpić tradycyjne wadliwe potencjometry, ale tranzystor nigdy nie będzie brzmiał tak ciepło i prawdziwie jak lampowy wzmacniacz. Swego czasu odnotowano gigantyczny boom na tranzystorowe wzmacniacze sceniczne, szybko się jednak okazało że brzmienie tych urządzeń, choćby nie wiem jak bardzo były zaawansowane technicznie i naszpikowane efektami i elektroniką, nigdy nie będą dobrze brzmieć. Dlatego dziś, są to urządzenia tanie, najczęściej produkowane masowo w Chinach a te dobre i „rasowe” wzmacniacze, to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych za sztukę, brzmienie bowiem kosztuje. Jeżeli więc zastanawiasz się nad budową własnego studia, przede wszystkim zacznij od dobrego sprzętu!