Kto dzisiaj chce być zależny od kabla? Myślę że czas telefonii stacjonarnej jest policzony i niebawem zakończy się era wielkich betonowych molochów, czyli central telefonicznych i wszystko zostanie zawarte w małym przekaźniku, jednym centralnym komputerze i małym, poręcznym telefonie komórkowym, którego elektronika jest na tyle zaawansowana że jest on już na dzień dzisiejszy zastąpić połowę biura. Przyzwyczajenia jednak robią swoje. Każdy lubi swój telefon domowy z wtyczką i kablami, które gdzieś prowadzą, nie wiadomo gdzie. Klientami tradycyjnej telefonii są zazwyczaj ludzie starszej daty, którzy niechętnie przyjmują pod swoje strzechy, wszelkie nowinki techniczne. Ale przecież telefon stacjonarny, nie musi mieć tegoż kabla, który gdzieś tam prowadzi. Po pierwsze, gdy nie ma przewodu, to nikt się nie może pod ten przewód podłączyć „na dziko” i nabić nam rachunek. Gdy nie ma kabla, nikt się o niego nie potyka i nie przegryzie go pies ani kot. Jedynym plusem który jestem w stanie na tę chwilę przypisać tradycyjnej telefonii stacjonarnej, jest fakt, że telefony te działają również podczas przerwy w dostawie prądu, są bowiem zasilane z linii telefonicznej. Jest to jednak wątpliwy plus, bowiem wcześniej naładowana komórka, również nie potrzebuje żadnego dodatkowego zasilania. Nie można jednak zapomnieć o Internecie, który póki co, zawsze lepszy jest właśnie z kabla niż z powietrza.